fb

Blockquote

Ważny komunikat! Blog został przeniesiony na Wordpress! www.Moaa.pl

Spotkacie się ze mną na www.Moaa.pl. Zapraszam na kawę!


Jesień w Domkowie #2014

Jeśli mielibyście określić jednym słowem, pod jakim mija Wam jesień to jakie byłoby to słowo?

U mnie zdecydowanie tegorocznym hasłem jesieni jest: praca. Pracuję dużo i na kilku płaszczyznach więc gdy zamykam teraz pewien projekt, obiecałam sobie zwolnić tempo i odpocząć. Zauważyłam, że zatracam się i mój work home balance zaczyna przypominać ciągłą linię bez widoku na jej koniec i początek. Porządkuję ten stan, bo to nie jest zdrowe, a kiedyś sporo czasu zajęło mi nauczenie się nie myśleć w domu o pracy. Teraz z uwagi na fakt, że głównie pracuję w domu stało się to trudniejsze do oddzielenia. Porządki zaczęłam od biurka. Musiałam zrezygnować z mojego uroczego biureczka pod oknem dlatego, że gdy wprowadzałam się do aktualnego Domkowa nie podejrzewałam, że będę pracowała w domu i tamto biureczko miało spełniać funkcję toaletki oraz miejsca gdzie raz na jakiś czas usiądę i przejrzę Internet. Teraz potrzebowałam dużego biurka, aby pomieścić wszystkie papiery i sprzęty potrzebne do pracy. Gdy skończę urządzać nowe miejsce do pracy to z pewnością je Wam pokażę. Tymczasem mój twórczy bałagan aktualnie wygląda w ten sposób.



Poza tym jesień najbardziej widoczna jest w salonie.














Luśka musiała pozbyć się futra. Niestety okazało się, że jest chora bardziej niż się spodziewaliśmy. Kto nie czytał naszej historii to zapraszam: Kim jest Luna?
Z góry uprzedzam, że to nie jest smutny kotek. Ona ma taki wyraz "twarzy" ;-) Mimo chorób jest wesołym kociakiem, który dużo się tuli i bawi.



Większość dodatków, które widzicie pochodzi z Westwing. M.in. światełka na oknie, znak &, białe ramki na komodzie, domki jeden na okrągłym stoliczku, drugi w kominku. Jeśli jeszcze macie wątpliwości czy warto kupować na Westwing to pokażę Wam jak rewelacyjnie zapakowane są paczki. Muszę przyznać, że obsługę klienta mają najlepszą na świecie! Oprócz dobrze zapakowanych bibelotów w paczce z fakturą zawsze dołączona jest wizytówka z imieniem osoby, która się nią opiekowała. W przeddzień doręczenia paczki przychodzi e-mail i sms, a kurier zawsze dzwoni, aby umówić się na godzinę doręczenia. Takie podejście do klienta jest niezwykle rzadko spotykane.



Często prosicie mnie o konkretnego linka do zakupionych produktów, ale gdy one już przyjdą to kampania jest już zakończona i nie ma to najmniejszego sensu. Na szczęście kampanie się powtarzają więc trzeba mieć się na baczności. Tym sposobem dziś rano upolowałam wymarzone Cotton Ball Lights! Mój wybór padł na ten kolor!


#happyoctober 3

Jak Wam poszło Dziewczyny? Muszę przyznać, że bardzo (bardzo!) miło było mi czytać Wasze poprzednie posty! 

Ostatnie czasy obfitują u mnie we wzruszenia. Wzrusza mnie Wasze zaangażowanie. Wczoraj utworzyłam nową stronę na Facebooku Moaa Fotografia i po kilku godzinach miałam ponad 100 polubień! Wzruszyłam się, gdy moja strona internetowa zaczęła wyglądać coraz lepiej i lepiej, a teraz wygląda prawie świetnie! Pokażę Wam ją pewnie za tydzień, gdy będzie już podłączona (lub śledźcie FB, tam pojawi się info). Wzruszyłam się też, gdy listonosz przyniósł mi pewną tajemniczą paczkę... Ale o tym za chwilę.

Przedstawiam 5 zadań na ten tydzień.



1. Podczas jesiennych zdjęć o wiele łatwiej zauważyć piękno otaczającego nas świata. Przyroda jest tak niesamowicie potężna i zachwycająca. Gdy przeprowadziłam się do Warszawy, jedną z pierwszych osób z którymi się umówiłam była Margerytka i o dziwo nie umówiłyśmy się na kawę, ale na fotospacer! Może uda Ci się wyciągnąć kogoś np. do lasu czy parku?

2. Kiedyś największą męką było dla mnie wtarcie balsamu w skórę. Teraz nie wyobrażam sobie bez tego pielęgnacji. Zainwestowałam w dobre masła do ciała bez SLS i Parabenów i po kilku miesiącach stosowania moja skóra odwdzięczyła mi się pięknym wyglądem do tego stopnia, że otrzymywałam komplementy. Kiedyś niezadbana skóra była moim kompleksem, teraz cieszy mnie jej wygląd. Wcierki to mój wieczorny relaks.

3. Pracujemy dużo i intensywnie. Odpoczywajmy też tak, aby nie marnować czasu. W towarzystwie osób z którymi czujemy się dobrze, relaks przychodzi nie wiadomo z której strony. Nawet jeśli potem trzeba posprzątać, pomyć kieliszki po winie i następnego dnia być niewyspaną ;-)

4. Nie wyobrażam sobie jesieni bez świeczek. Nie i już. Moja rodzina i znajomi kojarzą wieczory u nas z mnóstwem płomyków. Otuleni nocą, odsuwając codzienne problemy, w obecności świeczek zwalniamy tempo. Zadanie to zapalić choć w jeden wieczór minimum 7 świeczek.

5. Dostawanie prezentów jest cudowne. Uwielbiam niespodzianki. Uwielbiam dawać prezenty, ale tym razem to ja zostałam zaskoczona. Dostałam swój pierwszy urodzinowy prezent w tym roku 11 dni wcześniej! Gdy pożegnałam listonosza z zaskoczeniem otworzyłam paczkę. Zobaczcie sami.






Mój ukochany film, książka, której nie czytałam, a wszystko tak pięknie opakowane wraz ze słowami od serca. To wszystko od mojej blogowej koleżanki Bellove (klik). To cudowne, że ktoś o Was pamięta, wspiera i dzieli się z osobą, której nigdy nie widział na oczy. Zróbcie prezent i sprawcie komuś odrobinę radości.

Wrzucajcie swoje linki ♥



10 sposobów jak zaciągnąć faceta do teatru!

Na samym początku pragnę wspomnieć, że post powstał przy współpracy z marką Groupon, który organizuje akcję Miesiąc Teatrów pod hasłem "Człowieku, trochę kultury!", której patronuje Tomasz Karolak. Pełna oferta Miesiąca Teatrów w rewelacyjnych cenach TUTAJ (klik).

No to jedziemy!

1. Zaproponuj sztukę, która ma w tytule słowo "sex".

2. Poproś z 2-3 jego kolegów, aby zaszczepili ziarno (musisz mieć z nimi dobre układy), taką informację mimochodem typu "dawno nie byłem w teatrze", "moja żona kupiła bilety, idziemy do teatru, dawno nie byłem". Niech oswaja się ze słowem "teatr".


3. Przed planowanym wyjściem urządź w domu tydzień cytatów dotyczących sztuki, teatru, kultury, np.

Każdy widz przy­nosi do teat­ru swoją własną akustykę. - Stanisław Jerzy Lec

lub

Jeśli dwóch ludzi roz­ma­wia, a reszta słucha ich roz­mo­wy - to już jest teatr. - Gustaw Holoubek

4. Zaproponuj odegranie jakiejś scenki ze sztuki teatralnej w domu. Oczywiście on wybiera!

5. Wyślij mu na e-mail zapowiedź wieczoru przygotowaną przez siebie, która będzie zawierała opis spektaklu w 3 zdaniach, Twoje wyobrażenie o wieczorze w 2 zdaniach i to co będziesz na sobie tego wieczoru miała w 1 zdaniu. Lub wersja dla odważnych - czego nie będziesz na sobie miała!


6. Połóż bilety na stole. Kiedy zapyta co to jest? Odpowiedz, że kupiłaś bilety kilka dni temu i go zapraszasz, ale jeśli nie ma ochoty to oczywiście nic się nie stanie, bo twój kolega z pracy strasznie chce zobaczyć tę sztukę, a biletów już nie ma w sprzedaży.

7. Przedstaw mu sytuację w której będzie myślał, że ma wybór, np. "Kochanie, musimy wreszcie uporządkować w weekend piwnicę (posprzątać w szafach, pomyć wszystkie okna - niepotrzebne skreślić), chyba, że wolałbyś iść do teatru, tak dawno nie byłam...



8. Powiedz, że dostałaś bilety, musisz iść i potem napisać o tym na blogu. Work is work!

9. Zaproponuj akt po aktach ;-)

10. Jeśli nic z tych rzeczy nie pomoże to albo zmień faceta albo zaakceptuj fakt, że nie lubi teatru i idź z koleżanką!



A może zmobilizuje Was do wyjścia sam Karolak? Kiedyś przy statystowaniu przy Prawie Agaty siedziałam metr od niego. Uwierzcie mi, facet ma charyzmę!


Jak nie mam problemu z zaciągnięciem mojego faceta do teatru. Byliśmy na sztuce w zeszłą sobotę i obejrzeliśmy ją w skupieniu oraz przy akompaniamencie śmiechu. Fajnie było usłyszeć nazwiska naszych, rodzimych polityków z wyeksponowanymi przywarami. Pawłowicz rządzi! ;-) Niesamowicie podziwiać kunszt aktorów na żywo. Od zawsze kochałam teatr, a wyciszenie jakie oferuje bycie w historii razem z aktorami nie równa się żadnej rozrywce!

Krwawy sport - co Ty na to?



Sobota, to był wyjątkowy dzień. Spędziliśmy go na pikniku organizowanym przez Legion Klub HDK w Legionowie. Nie był to zwykły piknik. Zjawiło się dużo sportowców, ale jeszcze więcej było tych od Krwawego Sportu!

Akcja była zaplanowana znakomicie. Nie mogę się nadziwić jak klub zrodzony z pomysłu dwóch kuzynów osiągnął już taki sukces. Obecnie jest to klub mogący poszczycić się wieloma wyjątkowymi osiągnięciami, a to wszystko...Charytatywnie. W swoim wolnym czasie. Dla innych, potrzebujących. 

Krwawy sport to idea niesienia pomocy poprzez oddawanie krwi. Gdybym dopuściła tu do głosu członków zarządu to słowa płynęłyby bez ustanku. Ja Wam mogę powiedzieć jedno: brakuje krwi. Ciągle i jest to problem. Oddaną krew można magazynować jedynie 41 dni, dlatego tak ważne jest regularne oddawanie jej dla potrzebujących. 

Ja nie mogę oddać krwi ani szpiku. Nie chcą mojej napakowanej uzdatniaczami, ale całym sercem wspieram, popieram i przyłączam się do szerzenia tej inicjatywy. Ogromnie żałuję, że sama przestałam być dawcą po dwóch oddaniach. To praktycznie nic nie kosztuje, a pomoc jest nieoceniona. Oddajecie krew? Macie zamiar czy panicznie boicie się igieł? Może warto się przełamać i mieć świadomość, że można uratować komuś życie? Zostać krwawym sportowcem?!





















Na sam koniec anegdotka. Przybiega do mnie Kuba i mówi: Mamo, mamo mam podpis Jurasa na ręku! Jejku, nigdy tego nie zmyję... Mam też podpisy innych, zobacz, mam też podpis pana od popcornu! #kurtyna ;-)

Stylish Fridays: autumn colours

Czy Was też od czasu do czasu dopada ubraniowa niemoc? Ja tak miewam. Po uporządkowaniu szafy stwierdziłam, że "nie mam się w co ubrać" i co gorsza ochoty mi do wymyślnego strojenia brak. Najlepiej buty na płaskim, jeansy (dresy), koszulka i kurtka. Przydałyby się jakieś zakupy. Wszystkie rzeczy wyciągnęłam z czeluści szafy, a t-shirt dostałam od mamy. Minęło mi już przesilenie więc i ja powoli zaczynam się ogarniać. Wpadnijcie na bloga w weekend, bo zamierzam wrzucić posta z jesiennym Domkowem!

Swoją drogą jakie to niesprawiedliwe, że człowiek ćwiczy, haruje, uważa na dietę i czasem przez miesiąc nie schudnie 2 kg, a jak tylko sobie odpuści to zaraz na wagę rzeczone cyfry włażą. Wrrr!